Moje wiersze

Czasem mnie coś natchnie i napiszę kilka zdań... Kiedyś muszę przepisać moje wypociny z lat liceum do teraz... A tym czasem prezentuję kilka przemyśleń z ubiegłych lat. Kiedyś pisałam dużo, teraz brak czasu i weny.

 

SZCZEROŚĆ JEST GŁUPIA (10 czerwca 2012 r.)

Szczerość jest głupia, czy głupi Ci co tak mówią

Fałszywi, w swej nieszczerości zapewne kiedyś się zgubią

Szczerości wielu nie lubi

Mimo to będę otwarty

Szczerości szukam wśród ludzi

Chcę grać w otwarte karty

 

Emocje we mnie wciąż grają

Wyłażą gdy mam ich po uszy

Nerwowość i łzy są wynikiem

Natury i wrażliwości duszy

Cezarem jesteś na codzień

Brutusów ci u nas dostatek

Judaszów, sędziów i katów

I tych co zapał gaszą

Od flaszki sióstr i bratów

I chce byś pamiętał...

Że sprzeda cię za srebrniki

I wtedy nie pomoże

Chusteczka Weroniki....

Szczerości ludzie się boją

Śmieją się z otwartości

I na poboczu stoją

Nieszczerość przychodzi "w gości"...

 

CZŁOWIEKA SZUKAM... (10 czerwca 2012 r.)

Wśród ludzi szukam człowieka

Człowieka szukam wśród ludzi

Me życie płynie jak rzeka

A woda życia się brudzi

Płyń z prądem mówią mi

Kamienie i grube ryby

A ja tak nie chcę płynąć

A co by było gdyby?...

 

Tak mówię, gdy trafiam na zakręty

Gdy wszystko we mnie się burzy

Gdy mówią Ten Wyklęty

Uczciwość? Honor? Dobroć?

To dziś  niemodne słowa

Ja je jak mantrę powtarzam

To moja nowomowa

Pod prąd z wysiłkiem do celu

Szukając drogi w życiu

Walczę...

Nie czekam...

Nie stoję też w ukryciu

Dobrem zło zwalczać

Bo los jest w rękach Jego

W policzek czasem dostawać

Nie nadstawiać drugiego

Bezsilność znosić

Siły znaleźć

Miłość czerpać garściami

Pamiętać o innych

Rozumu się najeść

I zająć się Skarbami

Jak Syzyf kulkę turlam

Z nadzieją, że mi nie spadnie

A gdy po raz kolejny się stacza

To mówię "To nic, na prawdę!"

Staram się znosić porażki

Podnoszę się z popiołów

Bo "Człowiek to brzmi dumnie"

I ruszam znów do boju...

Wśród ludzi szukam człowieka

Człowieka szukam wśród ludzi

Ze świeczką ciężko dziś szukać

Lecz można go w kimś obudzić...

 

DO MĘŻA W ROCZNICĘ ŚLUBU...  (27 lipca 2010) 

- Powiedz mi jak mnie kochasz.

- Powiem.

- Więc?

- Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.

Kocham cię w tym śmiesznym kapeluszu i bez.

W domu, w pracy i na koncercie.

W lesie kocham Cię wielce.

I gdy śpisz. I gdy nie chcesz sprzątać wcale.

Przed i po moim zawale ;)

I gdy zjadasz wszystko co zdrowe ładnie,

nawet wtedy, gdy ci coś spadnie.

Na rowerze, w samochodzie. Bez wyjątku.

I na końcu ulicy. Na początku.

I gdy czasem klniesz brzydko.

I gdy jest Ci bardzo przykro.

W niebezpieczeństwie. I gdy się coś... spierdzieli.

Od poniedziałku do niedzieli.

W morzu. W górach. W śmierdzących sandałach i boso.

Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.

I wiosną, kiedy kwiecień plecień bo przeplata...

- A latem jak mnie kochasz?

- Jak treść lata.

- A jesienią, gdy chmurki i humorki?

- Nawet wtedy, gdy gubisz portfele, dokumenty i parasolki.

- A gdy zima posrebrzy ramy okien?

- Zimą kocham cię jak wesoły ogień.

Blisko przy twoim sercu. Koło niego.

Gdy za oknami śniegi, a wrony na śniegu.

Święty Jerzy! I... O mamo!

Rocznica ślubu, a ja wciąż Cię kocham tak samo!